Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 095 010 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Pa Pa

sobota, 19 marca 2011 14:33

Było minęło już i tak nikt teog nie czyta więc spadam.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział trzeci

sobota, 12 marca 2011 21:27

Byłam wściekła, że Arrianne wbiła mi strzałe w serce, lecz poczułam falę błogiego spokoju płynącą ze strony blondyna. Spojrzałam na niego i wyciągnęłam z serca strzałę dalej patrząc się na niego. Ma dar. To oczywiste. Potrafi manipulować emocjami.

-I to ty myślisz, że jesteś potworem.-powiedziałam i upadłam na ziemię. Nie żeby mi się coś stało. Po prostu ja tak chciałam. Z moich oczu spływały łzy. Tyle, że moje łzy to krew. Kiedyś słyszałam, że  moje łzy pachną cudownie. Leżałam tak i podeszła do mnie Arrianne.

-Uspokuj się.-powiedziała delikatnie, ale stanowczo.-Tak.-powiedziałm ze spokojem.-Nie ma co się nad sobą użalać. Może ktoś ma gorzej.-zaśmiałam się z moich słów.-Nikt nie ma gorzej. Dlaczego ja?-ostatnie dwa słowa wydarłam na cały głos szlochając. Po minucie się uspokojiłam i schowałam wszystkie moje uczucia pod pancerz obojętności, przez, który nawet dar Jaspera nie potrafił się przebić. 

-Sama chcesz im powiedzieć czy my mamy to zrobić?-spytał z troską Cam.Mi już wrócił humor więc zaczęłam żartować.

-A co nie wierzysz w swoją siłę i pytasz mnie o zdanie? Co boisz się, że skoczę ci do gardła?-przy ostatnim zdaniu stałam za niego plecami.

-Ok. Czyli sama im mówisz, a tak poza tym Carlisle gdzie znajduje się takie żony?-mówił wskazując na Esme.Mnie to nie wzruszyło, więc dodałam.

-I takich synów?-wskazałam na Jaspera, Edwarda i Emmeta.-Ach jak ja bym chciała żeby mój chłopak był choć trochę przystojny, czrujący i zabawny. A tu co mi się trafia? jakiś idiota o umyśle dwuletniej dziewczynki.

-No dobra. Sorry.-powiedział Cam i zrobił maślanę oczka.

-No cóż. Niech ci będzie.-powiedzialam z wyższością.-Carlisle, a czy ty powiedziałeś Esme o wiesz czym?-spytałam On spojrzał w trawę i pokręcił głową.-A czy ona ma wiedzieć?-spytałam-No teraz to się raczej nie wykręcę.-powiedział z sarkazmem.

-Ale o co chodzi.-spytała kobieta anioł.-No to może najpierw wejdźmy do środka i zwróćmy wam szybę, bo nas jeszcze znienawidzicie.-powiedziałam i machnęłam ręką, a milony kawałeczków z wyłamanej szyby zaczęła się scalać i z powrotem tworzyć szybę. Gdy to już się skończyło to wszyscy Cullenowie oprócz Carlisle'a patrzyli się na to z otwartymi buziami.

-No to wejdźmy do domu.-powiedziałam i wszyscy weszliśmy.-No więc. Carlisle ciebie to zdziwi i pewnie przestraszy. Bo w dniu w którym wyjechałeś miałam ci powiedzieć kim jestem no bo przecież ... byliśmy razem.-teraz wszyscy patrzeli się na mnie ze zdziwieniem, strachem czy z uśmiechem.. zaraz z uśmiechem? Tak Esme się uśmiechała. Ja odetchnęłam z ulgą i kontynuowałam.- No więc miałam ci powiedzieć, że my-tu wskazałam na siebie, Cama, Arrianne i Daniela.-jesteśmy czterema jeźdźcami apokalipsy. Rozległ się śmiech całej rodziny Cullenów. Tylko Jasper się nie śmiał. W sumie to Jasper najbardziej mi się spodobał.(Wiem to chore. przypis autorki)

-Ale to jest prawda.-powiedziałam poważnie, a Alice z uśmiechem na ustach powiedziala.

-Ale oni nie istnieją.-powiedziala jakby to było oczywiste, więc powiedziałam tym samym tonem.

-Wampiry też nie.-oni po tych słowach spoważnieli.

-Wow.-powiedział Emmett.-To dlatego pokonałaś Jaspera.-powiedział i pokiwał głową z uznaniem.

-No, więc może będe kontynuowć?-spytalam, a oni pokiwali głową i zaczęli mnie słychać.-Więc Arrianne jest wojną, Cam jest głodem, Daniel jest zarazą, a ja jestem śmierciom.-skończyłam grobowym głosem wyczekując ich reakcji. Najbardziej zaskoczył mnie Emmet co było do przewidzenia.

-Szacuneczek.-powiedział Emmet i zaczął mówić patrząc na mnie.-Powalczymy. Fajnie byłoby rozłożyć śmierć na łopatki.

-No cóż jakby ci to powiedzieć.-podrapałam się w głowę.-Mnie nie da się pokonać. Tak samo jak Arrianne, bo w końcu śmierci ani wojny nie pokonasz, ale co innego zaraza i głód. Sądzę, że oni sobie nie poradzą. Po tym Emmet zaciągnął nas na dwór, lecz ja poczułam znajomy zapach...

-Nieeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! On tu idzie. Powiedziałam ze strachem w głosie. Wtedy jakby na potwierdzenie moich snów zjawił się on. Jeden z moich największych koszmarów. To był...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Rozdział drugi

czwartek, 10 marca 2011 15:45

"Niezręczne spotkanie"

Gdy wróciliśmy do domu Arrianne zaciągnęła mnie na górę abyśmy się przygotowały. Ja tam nie wiedziałam po co. 

-Posłuchaj, ale jak idziemy? Jako "ludzie" czy jako my?-spytała Arrianne.

-Nie wiem. W ogóle czy mamy im o tym powiedzieć?-spytałam się jej.

-To może naszykujmy się jako "ludzie" i co najwyżej pogadamy o tym z chłopakami. 

Arrianne zalożyła białą koszulę, czarne rurki i skórzany czarny plaszcz. Mi kazała założyć jeansowe rurki, fioletową koszulę z jedwabiu i czarną skórzaną kurtkę. 

-No to jesteśmy gotowe.-powiedziałyśmy do chłopakow. Sami nie przepierali sie od wyjścia ze szkoły. 

-Wow!-krzyknąl Cam i porwał mnie w obięcia. Po chwili czulam już jego słodkie wargi na swoich. Wiem, że to głupie określenie, ale on był pyszny. Wyszliśmy razem i pojechaliśmy moim czarnym porshe do Cullenów. Nie wiedzieliśmy gdzie mamy ich szukać więc pojechaliśmy po ich zapachu. Dojechaliśmy do starej willi. Bardzo ładnie odrestaurowanej. Gdy ją zobaczyłam gały prawie wyszły mi z orbit. Myślałam, że o mnie zapomniał, a tu Carlisle Cullen mieszka w naszej starej villi. Wow. Pamiętam. Byłam tu z nim bardzo dawno. Później oddałam mu ją, bo sami mieliśmy tysiące takich villi. Wiedziałam, ze poznał mnie po zapachu. Teraz jeżeli ma żonę to pewnie zastanawia się co jej powiedzieć. Gdy staliśmy przed drzwiami i już miałam chwycić za klamkę to drzwi się otworzyły, a za nimi stała niska brunetka z uśmiechem na ustach. Nie czekając na zaproszenie weszliśmy i pierwsze co mnie poraziło to Carlisle z przestraszoną miną obejmujący uśmiechniętą brunetkę. To jego żona. poczułam lekkie ukucie w sercu, ale bardzo leciutkie. Chciałam zobaczyć w jego wspomnieniach czy są razem szczęśliwi i przez przypadek natrafiłam na pewną bardzo gorącą noc. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a on widząc mój uśmiech automatycznie się uspokojił. 

-Carlisle jak miło cię widzieć.-powiedziałam i przytuliłam go po przyjacielsku.

-Witaj Luciendo.-powiedział.

- A no tak. Zupełnie zapomniałam. No cóż. Twoje dzieci znają mnie jako Isabellę. Bellę.-odpowiedziałam.

-A no tak. Może usiądziecie i opowiesz co zdarzyło się przez te lata kiedy się nie widzieliśmy?-powiedział akcentując ostatnie słowa.

-A może opowiemy im co się działo gdy się widzieliśmy.-powiedziałam z wrednością w głosie.

-Ja bym raczej obstawiał przy swoim.-powiedział i wstał jakby szykował się by mnie uderzyć. Sama wstałam i przybliżyłam się do niego tak, że prawie stykaliśmy się nosami.

-Przecież wiesz, że mnie nie pokonasz.-powiedziałam mu dobitnie. On tylko usiadł i rozłożył ręce w poddańczym geście. Cała rodzina Cullenów patrzyła się na nas ze zdziwieniem. Ja olałam to i zaczęlam.

-No więc gdy cię nie było to nie dzialo się nic specjalnego, no oprócztego, że jestem z Camem. Mówiąc to usiadłam i wzięlam Cama za rękę. On posłał mi wdzięczne spojrzenie co zauważył blondyn. 

-Zaraz wy coś przed nami ukrywacie.-powiedział.-Zresztą przecież nikt nie pokonawampira.

Ja tylko na niego spojrzałam i juz byłam za jego plecami. On obejrzał się w tył i już chciał wstać lecz go przytrzymałam i szępnęłam na ucho mimo iż wiem, że wszyscy to słyszą.

-Mnie nie pokonasz. Ja jestem panią życia i śmierci. Jeden fałszywy ruch, a zginiesz. Jedna prośba, a wrócisz do życia.

Po chwili siedziałam na moim miejscu, a Arrianne wstała i zaczęła się na mnie drzeć.

-No i co zrobiłaś? Teraz musimy im to opowiedzieć. Wiesz, że tylko wielka trójca o tym wie.

Ja tylko prychnęłam na słowa wielka trójca.

-Jaka tam ona wielka.-powiedziałam.-Czasem ma ich dość rządzą sie jakby byli niepokonani, a my nie możemy ich zabić.-wtedy w mojej ręce pojawił się miecz z rubinową rączką.

-Bella spokojnie.-powiedziała Arrianne i zaczęła podchodzić do mnie z lekką obawą w głosie. Wszyscy Cullenowie dziwnie się na nas patrzyli, a ten blondyn rzucił mnie na dwór wybijając przy tym szybę. W sumie to dobrze zrobił, ale to, że wybiegl na dwór za mną i usiłówał przygwoździć mnie do ziemi to było błędne. Potem usłyszałam krzyk Arrianne żeby Jasper się odsunął, a wtedy czułam        strałę Arrianne w piersi i krew spływającą po moich płucach. Moja krew wyglądała jak smoła. Wtedy dopiero byłam wściekła i...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozdział pierwszy

poniedziałek, 07 marca 2011 16:39

"Prolog"

-Chcę iść na ziemię. Będzie fajnie. Arriane jak ze mną pójdziesz to zgodzę się na zakupy. Cam jak ze mną nie pójdziesz to będziesz sypiał sam. Daniel ty nie możesz nas puścić samych na ziemię. Przecież wiesz, że byśmy sobie zrobili krzywdę.-Ok.- odpowiedzieli chłopcy, a Arriane już ciągnęła mnie do garderoby.Dałam znak chłopakom żeby się spakowali. Gdy już byłyśmy w garderobie Moja narwana zakupocholiczka spytała się mnie:-Czy masz zamiar iść do szkoły?-No jasne. Chcę iść do liceum.-Suuupeeeer!!!!!-piszczała.Tak wogóle to zaczęłam się zastanawiać jak ludzie na nas zareagują. 

"Pierwszy dzień szkoły"

-Szybciej.-wołali mnie i Arrianne na dół.

-Już idziemy. Przecież się nie rozerwiemy.-odkrzyknęła Arrianne.

Potem zeszłyśmy na dół. Aarrianne ubrała mnie w czerwoną bluzkę czarną ramoneskę z ćwiekami na kołnierzu, czarnwe rurki i czerwone trampki. Włosy zostawiła mi rozpuszczone i w kontrolowanym nieładzie. Samamiała na sobie jasnoniebieską koszulę do tego jeansowe rurki i czarną kamizelke. Na nogi założyła szpilki na dwunastocentymetrowym obcasie!!!!! Włosy upieła w kitkę i zostawiła kilka pasem opadających jej na twarz. Danielowi opadła szczęka, a Cam pożerał mnie wzrokiem. Wiedziałam, że będę musiała go powstrzymywać by nie rzucił się na jakiegoś faceta, który będzie się ślinił na mój widok.

-Gotowi?-spytałam. 

Cam miał na sobie białą obcislą koszulkę, do tego czarne spodnie, buty z pumy i szarą bluzę. Wyglądał tak sexi, że nawet nie spojrzałam na Daniela. On wyglądał jak młody Bóg. Co prawda bylismy trochę bogami czy nie wiem zresztą jak to nazwać.

-Tak my już jesteśmy gotowi. Jedziemy moim Bmw.-powiedział. Ja tylko skinęłam głową i wyszłam na dwór.

Wszyscy wsiedliśmy do czarnego Bmw i pojechaliśmy do szkoły.

Szkoła jak to szkoła. Parę budynków i sekretariat. Chociaż jedno mnie pozytywnie zaskoczyło, bo był tu parking nie tylko dla nauczycieli, ale i dla uczniów. Gdy wysiadaliśmy z samochodu to wszystkie oczy skierowały się na nas. Wszyscy wybałuszyli na nas gały. Trzeba przyznać, że byliśmy piękniejsi niż jakiekolwiek istoty na tym świecie no, ale bez przesady Zwłasazcza, że chodza do tej szkoły wampiry... jak to wampiry. Kurwa!!!!! Znowu wampiry. Mam dość. Jestem przewrażliwiona na punkcie wampirow. Może to dziwne, ale kiedyś byliśmy w Volterze i wtedy pewien wampir, a mianowicie Santiago sie do mnie dobierał. Był przystojny jak każdy wampir, ale Cam jast lepszy. Wiem, że mogłam go zabić, a ja ogłupiała uciekłam. Chociaż przecież nie wszystkie wampiry są takie same. Zresztą jeśli chodzą do szkoły to oznacza, że są wegetarianami.

-Wampiry po prawej.-mruknął mi bardzo cicho do ucha Cam tak by one nie usłyszały. Odwróciłam się i zobaczyłam najpiękniejsza wampirzyce na świecie, co prawda nie była tak piękna jak ja i jak Arrianne, ale była śliczna nawet jak na wampira. Obejmowala wysokiego umięśnionego bruneta. Obok stał wysoki blondyn z bliznami po walkach. Wojownik. On natomiast obejmował drobną pełną życia brunetkę, która wygrzebywała z samochodu.. Wow. Jaki przystojny wampir. Trzeba powiedziec powala urodą. Po prostu jak Bóg, ale przecież ja kocham Cama. I tak w sumie to z Camem nie może się liczyć żaden wampir. Naet to sexowne ciacho... chyba.

-Bello, a czy mamy im powiedzieć kim jesteśmy?-spytała bardzo cicho Arrianne.

-Nie. Na razie nie. Nie musimy się tłumaczyć.- powiedziłam nieco głośniej.

Weszliśmy do sekretariatu, a Cam mnie objął. Podeszliśmy do sekretarki, a ta zlustrowała nas wzrokiem, dala plany lekcji i... jeszcze raz zlustrowala nas wzrokiem.  Okazało się, zę wszystkie lekcje mam sama i tylko w-f mamy wszyscy razem. Poszłam na moją pierwszą lekcję czyli biologię. Zawsze lubiłam biologię. Weszłam do klasy i podeszłam do nauczyciela. Podalam mu kartkę, którą musiał mi podpisać i podeszłam do wyznaczonej przez nauczyciela ławki. Po dzwonku usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, ale nie chciało mi się patrzeć kto przez nie wszedł. Okazało się, że obok mnie siedzi nie kto inny jak ten przystojny miedzianowłosy wampir z parkingu. Patrzył się na mnie z ciekawością. W sumie to nic dziwnego, bo podobno nasz zapach jest bardzo dziwny dla wampirów. Volturi mówili mi, że pachnę bardzo słodko, lecz z pewną goryczką. Podobno jest to zapach tak cudowny iz on im wystarcza i nie mają ochoty próbować mojej krwi. Podobno w moim zapachu można wręcz wyczuć niebezpieczeństwo.

-Edward Cullen.-powiedział nauczyciel, a mój kolega z lawki podniósl się i udzielił odpowiedzi na pytanie.

Potem się do mnie odwrócił i usiadł. Wyciągnął ręke i powiedział:

-Edward Cullen. A ty musisz być ta nowa Bella Swan.

Uścisnełam jego dłoń i powiedziałam, że tak, że ja jestem Bella Swan. Potem zadzwonił dzwonek, a ja wyszłam z klasy jako pierwsza pozostawiając zdezorientowanego wampira. Choć cały czas miałam w głowie jego nazwisko. Cullen, Cullen... no tak ten miły blondyn Carlisle. Spotkaliśmy go u Volturi. Nawet mi się podobał i byłam z nim przez miesiąc, ale potem on wyjechał, a ja zostałam z Camem. Reszta lekcji minęła mi na rozmyślaniu. Oczywiście poinformowałam o moim odkryciu moich domowników i okazało się, że każdy z nich miał lekcję z jakimś Cullenem i, że też się zorientowali. Zapomniałam dodac, że gdy byłam z Carlislem to on i tak nie dowiedział się o tym kim jestem, a gdy miałam mu o tym powiedzieć to on wyjechał. Wtedy razem z Arrianne urządziłam rzeź Woli w Polsce. W końcu andszedł czas lunchu. Do tej pory zagadało do mnie chyba z pięćdziesięciu chłopaków proszących o mój numer telefonu. Wszystkich spławiałam. Niektórych grzecznie, a niektórych niegrzecznie. Na stołówce się nie ugieliśmy i usiedliśmy przy osobnym  stoliku. Cam dowiedział się o tym, że wszyscy chcą miec jego dziewczynę w łóżku i o mało co nie rzucił się na największego podrywacza w szkole Mike'a Newtona. Jednak wybiłam mu to z głowy grorząc, że wtedy wyślę go na kanapę w nocy. Mu z Arrianne omawiałyśmy bardzo cicho naszą wizytę u Cullenów. Potwierdziło  się to, że oni są tymi Cullenami, bo Arrianne niepostrzerzenie na drugiej przerwie włamała się do szkolnych danych. W sumie to ma dziewczyna wprawę, bo w 2000roku nie mieliśmy co robić, więc trafiliśmy do poprawczaka, oczywiście, dlatego, że chcieliśmy. Umówiliśmy się, że zrobimy to dziś wieczorem, bo wampiry i tak nie śpią, a my nie musimy spać. No cóż. Po przerwie poszliśmy na lekcję, gdy wychodziłam z sali od matmy wszyscy chłopcy siedzieli jescze w ławkach i gapili się na mój tyłek. Wyszłam z tymi spojrzeniami i razem z Arrianne, Camem i Danielem poszliśmy do sali gimnastycznej. Na w-fie graliśmy w siatkówkę. Graliśmy czwórkami, więc ja i moji współlokatorzy graliśmy w jednej drużynie. Pech chciał, żę graliśmy z wampirami. Kurwa poraz drugi. Zaserwowałam najlepiej jak umiałam, a mój serw odebrała ta blondynka. Podała do bruneta, ten wystawił, a piłkę przebił miedzianowłosy Bóg. Piłkę przyjął mój chłopak co wywołało wielki szok na twarzach Cullenów. Potem wystawiła ją Arrianne, a ja unikając bloku bruneta wbiłam pilkę z wielką siłą w boisko, tak, że nie mieli szans jej odebrać nie używając wampirzych zdolności. Pod koniec lekcji nasz mecz oglądali wszyscy ucznowie. Przez dwie lekcję my zdobyliśmy siedem punktów, tak samo jak Cullenowie. Wszyscy się na nas patrzyli. Po dzwonku ja i reszta moich przyjaciół nie zwracając uwagi na jeszcze toczącą się grę zeszliśmy z boiska i poszlismy do szatni. Wszyscy byli w szoku. Dziś wielki dzień. Spotkam się z moim byłym chłopakiem wampirem i na dodatek podoba mi się jego "syn" i mam chłopaka. Super.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

piątek, 25 kwietnia 2014

Licznik odwiedzin:  721  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Archiwum

O moim bloogu

Moje opowiadanie o Belli Swan. Wydaje mi się, że Bella jest trochę zbyt nieśmiała więc gdy zaczniecie czytać moje opowiadanie to możecie przeżyć lekki szok.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 721

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl